Spółka z o.o.

Jak zatrudnić członka zarządu i nie zwariować (ani nie przepłacić)

Kobieta w czerwonej marynarce analizująca dokumenty przy biurku. Na dole grafiki napis na białym tle "Jak zatrudnić członka zarządu i nie zwariować (ani nie przepłacić)".

Zatrudnienie członka zarządu to jeden z tych momentów w firmie, kiedy teoria zderza się z rzeczywistością. Bo z jednej strony mamy przepisy, interpretacje i ZUS, a z drugiej – realne pytanie: jak to zrobić mądrze, legalnie i bez dokładania sobie problemów?

No właśnie. Bo członek zarządu to nie „zwykły pracownik”. Forma jego zatrudnienia ma ogromne znaczenie – dla kosztów, obowiązków administracyjnych i bezpieczeństwa całej spółki. Jak zatem zatrudnić członka zarządu i przy tym nie zwariować oraz nie przepłacić? Odpowiedź znajdziesz poniżej.

Jak zatrudnić członka zarządu?

Umowa o pracę dla członka zarządu – klasyka z haczykami

Umowa o pracę to pierwsze, co przychodzi do głowy wielu przedsiębiorcom. Daje poczucie stabilności, jest dobrze znana, „bezpieczna” i – przynajmniej w teorii – najmniej kontrowersyjna.

I faktycznie, umowa o pracę z członkiem zarządu jest możliwa. Ale pod pewnymi warunkami.

Przede wszystkim musi istnieć realne podporządkowanie pracownicze. Czyli ktoś musi temu członkowi zarządu wydawać polecenia, kontrolować jego pracę, rozliczać z czasu i efektów. W praktyce bywa z tym różnie – zwłaszcza w małych spółkach.

Wady umowy o pracę

Nie oszukujmy się – to najdroższa forma. Pełne składki ZUS, FP, FGŚP, zdrowotna, podatki. Do tego cały pakiet obowiązków administracyjnych:

  • badania wstępne i okresowe,

  • szkolenia BHP,

  • ewidencja czasu pracy,

  • urlopy,

  • regulaminy,

  • akta osobowe.

Jeśli członek zarządu jest jednocześnie większościowym udziałowcem, robi się jeszcze ciekawiej. W takiej sytuacji ZUS i sądy bardzo często kwestionują istnienie stosunku pracy. Bo jak być jednocześnie swoim szefem i podwładnym. Może to skutkować  zakwestionowaniem umowy, korektami  i niepotrzebnymi nerwami.

Chcesz być na bieżąco z przepisami oraz tematami podatkowymi?

Zalety umowy o pracę

Nie można jednak powiedzieć, że UoP nie ma plusów. Daje:

  • prawo do urlopu,

  • ochronę pracowniczą,

  • chorobowe,

  • jasną sytuację podatkowo-składkową (jeśli jest poprawnie skonstruowana).

Dla zarządów „menedżerskich”, bez udziałów w spółce, bywa sensownym rozwiązaniem. Ale rzadko jest to opcja „lekka”.

Umowa zlecenia – podobny koszt, mniej papierologii

Kolejna opcja to umowa zlecenia. Często wybierana jako kompromis między umową o pracę a powołaniem.

Kosztowo? Bardzo podobnie do umowy o pracę. Składki ZUS (społeczne i zdrowotna), podatek – tu cudów nie ma. Jeśli to jedyne źródło dochodu, oszczędności są raczej kosmetyczne.

Ale… administracyjnie jest trochę lżej.

Nie ma:

  • urlopów,

  • ewidencji czasu pracy,

  • badań lekarskich,

  • BHP (co do zasady).

Jest więcej elastyczności w kształtowaniu współpracy, łatwiej też zakończyć taką umowę.

Z drugiej strony – to nadal droga forma i przy członku zarządu bywa kwestionowana, jeśli zakres obowiązków wygląda jak klasyczne zarządzanie spółką, a nie „zlecenie”.

W TYM artykule pisaliśmy szczegółowo o kosztach jakie musi ponieść pracodawca.

Powołanie – prosto, elastycznie i bez ZUS (społecznego)

I tu dochodzimy do formy, która w ostatnich latach robi furorę.

Powołanie do pełnienia funkcji członka zarządu – bez umowy o pracę, bez zlecenia.

Dlaczego przedsiębiorcy tak je lubią?

Bo:

  • nie ma składek ZUS społecznych,

  • jest tylko podatek dochodowy i składka zdrowotna,

  • brak obowiązków pracowniczych,

  • brak BHP, badań, urlopów,

  • ogromna elastyczność w ustalaniu wynagrodzenia.

Można łatwo „żonglować” kwotą – zmieniać ją uchwałą, dostosowywać do sytuacji finansowej spółki, wypłacać nieregularnie.

To rozwiązanie jest szczególnie atrakcyjne, gdy:

  • członek zarządu jest udziałowcem (nawet większościowym),

  • spółka chce ograniczyć koszty,

  • nie potrzebujemy „pracowniczej” ochrony.

Oczywiście – nie jest to forma idealna dla każdego. Brak chorobowego czy urlopu może być minusem. Ale z punktu widzenia spółki – to najprostsza i najtańsza opcja.

A ile właściwie powinien zarabiać członek zarządu?

Odpowiedź na to pytanie brzmi – to zależy.  Ale są sposoby, żeby podejść do tego rozsądnie.

Po pierwsze – spójrz na rynek. Wynagrodzenie powinno być adekwatne do branży, dopasowane do wielkości spółki i proporcjonalne do odpowiedzialności.

Po drugie – uwzględnij możliwości finansowe spółki. Zarząd, który „wysysa” cash, to nie jest dobry zarząd – nawet jeśli formalnie wszystko się zgadza.

Po trzecie – pomyśl o formie wynagrodzenia. Czasem lepiej:

  • niższa podstawa + premie,

  • wynagrodzenie zmienne,

  • wypłaty nieregularne przy powołaniu.

I najważniejsze – wynagrodzenie zarządu musi mieć uzasadnienie biznesowe. Bo to właśnie na to patrzą organy, wspólnicy i – w razie czego – kontrola.

Polecam Ci obejrzeć nasz filmik na YT:

Jak zatrudnić członka zarządu – krótkie podsumowanie

Nie ma jednej idealnej formy zatrudnienia członka zarządu. Są tylko lepsze i gorsze decyzje, zależne od konkretnej sytuacji.

  • Umowa o pracę – droga, administracyjnie ciężka, ryzykowna przy udziale większościowym.

  • Umowa zlecenie– podobny koszt, mniej papierów, ale nadal bez szału.

  • Powołanie – proste, elastyczne, najtańsze składkowo.

Dlatego zanim podpiszesz cokolwiek, warto się zatrzymać i policzyć. Bo ZUS naprawdę nie zawsze musi być MUS-em – jeśli wiesz, co robisz.

Jeśli chcesz wiedzieć jak zatrudnić członka zarządu w praktyce, policzyć realne koszty i dobrać rozwiązanie bezpieczne dla Twojej spółki – zajrzyj do kursu „Spółka z o.o. od teorii do praktyki”. To kompleksowy przewodnik po prowadzeniu spółki, wynagrodzeniach, podatkach i decyzjach, które naprawdę mają znaczenie dla Twoich pieniędzy i spokoju.

Kurs online
“Spółka z o.o. od teorii do praktyki”

Kurs „Spółka z o.o. od teorii do praktyki” to ogromne źródło wiedzy i praktycznych porad, które poprowadzą Cię przez każdy krok zakładania, a następnie prowadzenia własnej spółki z o.o.. Wiedza zawarta w naszym kursie to esencja teorii i praktyki, zdobyta w trakcie wieloletniego doświadczenia. Zrozumiesz nie tylko podstawy prawne i formalności, ale także dowiesz się, jak uniknąć częstych pułapek i błędów, dzięki realnym przykładom i wskazówkom.

 

 

Justyna Broniecka

O Justyna Broniecka

Przedsiębiorca, menadżer. Od prawie 10 lat właścicielka i twarz marki ZUS to nie MUS. Jej misją jest edukacja i uświadamianie klientów odnośnie systemu podatkowego Chce, aby przedsiębiorcy wiedzieli jakie są możliwości oraz z czym wiążą się poszczególne wybory. Przeszkoliła ponad 5 tys osób. Jest często zapraszana na konferencje, wykładowca w szkołach wyższych. Jej szkolenia i wystąpienia oceniane są jako praktyczne, użyteczne i ciekawe. Fanka logicznego myślenia oraz ułatwiania sobie życia. Od prawie 10 lat członek międzynarodowej organizacji Toastmasters, gdzie doskonali swoje umiejętności przemawiania publicznego oraz zarządzania. Otrzymała tam najwyższy tytuł DTM (Distinguished Toastmaster). Prywatnie pasjonatka podróży, szczególnie do Afryki.