Przyjmujesz większe zamówienie, zdobywasz kolejnego klienta, zwiększasz sprzedaż. Powód do zadowolenia? Oczywiście. Chociaż prowadząc firmę w Polsce, warto jeszcze sprawdzić, czy przy okazji nie przekraczasz granicy, za którą państwo postanowiło zmienić Ci zasady rozliczeń.
Gdy analizujemy zapowiadane zmiany podatkowe 2027, widać to zjawisko wyjątkowo wyraźnie. Projekt nowego prawa, obejmujący m.in. obniżenie PIT dla części podatników, przewiduje jednocześnie znaczne ograniczenie dostępności ryczałtu, podwyższenie CIT dla określonych firm i zwiększenie daniny solidarnościowej.
Najbardziej niepokoi skala proponowanych zmian oraz sam sposób ich wprowadzania. Przedsiębiorca potrzebuje wiedzieć, na jakich zasadach będzie działał za kilka miesięcy. Tymczasem ponownie musi weryfikować, czy założenia przyjęte przy ustalaniu cen, podpisywaniu kontraktów i planowaniu inwestycji wciąż mają sens.
(Artykuł opisuje projektowane przepisy, a nie obowiązujące prawo. Podstawą są druk sejmowy nr 3147 i tekst po pracach komisji nr 3225. Stan na 22 października 2026 roku).
Limit ryczałtu 2027 – rozwijasz firmę i tracisz prostsze rozliczenia
Największą zmianą dla wielu właścicieli działalności gospodarczych wchodzącą w skład projektu na zmiany podatkowe 2027 byłoby obniżenie limitu przychodów uprawniającego do korzystania z ryczałtu. Z obecnych 2 mln euro miałoby pozostać 250 tys. euro.
To zmniejszenie limitu o 87,5%. Trudno potraktować taką propozycję jako drobne dostosowanie przepisów.
Ryczałt jest wybierany z różnych powodów. Dla jednych oznacza korzystniejszy podatek, dla innych przede wszystkim mniej skomplikowane rozliczenia. Nie każda mała firma chce rozbudowywać obsługę administracyjną tylko dlatego, że udało jej się zwiększyć sprzedaż.
Chcesz być na bieżąco z przepisami oraz tematami podatkowymi?
Co istotne, przedsiębiorca przekraczający 250 tys. euro przychodu nie staje się automatycznie właścicielem dużego biznesu. Rzecznik MŚP przypomina, że przy spełnieniu pozostałych warunków firmy z obrotem do 2 mln euro mogą nadal należeć do kategorii mikroprzedsiębiorców.
Powstaje więc dość osobliwa sytuacja. Firma może być mikroprzedsiębiorstwem, a jednocześnie zostać uznana za zbyt dużą, aby korzystać z uproszczonej formy opodatkowania.
Właśnie ten kierunek oceniam krytycznie. Rozwój sprzedaży powinien pozwalać właścicielowi spokojnie budować biznes, a nie zmuszać go do natychmiastowej przebudowy sposobu rozliczeń.
Nowa stawka ryczałtu 17% może mocno obciążyć dodatkową sprzedaż
Druga propozycja dotycząca ryczałtu to stawka 17% od nadwyżki wskazanych w projekcie przychodów ponad 300 tys. euro w trakcie roku.
Nie należy mylić jej z limitem 250 tys. euro. Niższy limit dotyczy przychodów poprzedniego roku i możliwości korzystania z ryczałtu w kolejnym. Natomiast próg 300 tys. euro miałby znaczenie już w trakcie roku rozliczanego ryczałtem.
Dla przedsiębiorcy korzystającego dotychczas ze znacznie niższej stawki różnica może być bardzo odczuwalna. Przykładowo, jeśli 200 tys. zł przychodu znajdzie się w całości w nadwyżce objętej nową stawką, podatek od tej części wyniesie 34 tys. zł. Przy stawka 5,5% byłoby to 11 tys. zł. Różnica to 23 tys. zł — w uproszczonym porównaniu, bez uwzględniania odliczeń.
Przy ryczałcie koszty uzyskania przychodu nie obniżają podstawy opodatkowania. Tymczasem większa sprzedaż może wymagać zakupu materiałów, opłacenia podwykonawców czy zwiększenia zatrudnienia. Wysoka kwota na fakturze nie oznacza, że podobna kwota zostaje właścicielowi.
Projekt opiera ważne konsekwencje podatkowe na poziomie przychodu. A przychód sam w sobie nie pokazuje rentowności firmy.
Ile naprawdę kosztuje przedsiębiorcę zmiana formy opodatkowania?
Byłoby nieuczciwe twierdzić, że każda firma po utracie ryczałtu zapłaci wyższy podatek dochodowy. Przy wysokich kosztach inna forma rozliczeń może okazać się korzystniejsza. Trzeba to policzyć, uwzględniając także składkę zdrowotną i indywidualną sytuację przedsiębiorcy.
Jednak nawet korzystniejszy wynik podatkowy nie sprawia, że samo przejście na inne zasady jest bezkosztowe.
Ktoś musi przygotować porównanie, ustalić sposób dokumentowania kosztów, dostosować współpracę z księgowością i sprawdzić wpływ zmian na firmowy budżet. W małym biznesie tym „kimś” bardzo często jest właściciel, który równocześnie sprzedaje, obsługuje klientów i pilnuje płatności.
Każda kolejna modyfikacja przepisów zabiera mu czas, który mógłby przeznaczyć na prowadzenie działalności. Ten koszt rzadko widać w dyskusji o stawkach podatkowych, ale w codziennym funkcjonowaniu firmy jest bardzo realny.
Polecam Ci przeczytać nasz artykuł “Kiedy warto zmienić formę opodatkowania” – KLIKNIJ TUTAJ aby przeczytać.
Nowa skala PIT – korzyść dla części podatników, bez zmiany kwoty wolnej
Analizując zmiany podatkowe 2027, warto zauważyć, że projekt przewiduje również modyfikację skali PIT. Stawka 12% miałaby obejmować podstawę opodatkowania do 130 tys. zł. Nadwyżka ponad tę kwotę do 150 tys. zł byłaby opodatkowana stawką 24%, a powyżej 150 tys. zł nadal obowiązywałoby 32%.
To rzeczywista obniżka dla osób, których część dochodów jest obecnie opodatkowana stawką 32%. Kwota wolna pozostaje jednak na poziomie 30 tys. zł.
Przy indywidualnym rozliczeniu i porównaniu samej skali podatkowej maksymalna korzyść wynosi 3600 zł rocznie. Dla podstawy opodatkowania nieprzekraczającej 120 tys. zł sama zmiana skali nie przynosi oszczędności.
Nie kwestionuję tego, że część podatników skorzysta. Zastrzeżenia budzi przedstawianie korzyści bez równie wyraźnego pokazania pozostałych elementów pakietu.
Szczególnie że w art. 5 ust. 2 projektu po pracach komisji stosowanie nowej skali PIT uzależniono od wejścia w życie zmian w CIT i obniżenia limitu ryczałtu. To ustawowe połączenie obniżki z rozwiązaniami zwiększającymi obciążenia innych podatników.
CIT 22% – przekroczenie limitu ma znaczenie dla całej podstawy
W przypadku CIT projekt zakłada stawkę 22% dla określonych podatników. Dotyczy to m.in. firm, których przychody w poprzednim roku podatkowym przekroczyły równowartość 50 mln euro, oraz określonych jednostek dużych grup krajowych i międzynarodowych.
Warto dobrze zrozumieć konstrukcję tej propozycji. Limit przychodów służy ustaleniu, czy podatnik podlega wyższej stawce. Nie oznacza to podatku 22% wyłącznie od nadwyżki ponad 50 mln euro. Przy niezmienionej podstawie opodatkowania wynoszącej 4 mln zł różnica między CIT 19% a 22% wynosi 120 tys. zł. Tyle dodatkowo należałoby odprowadzić przy zastosowaniu wyższej stawki.
Można powiedzieć, że większa firma sobie poradzi. Tylko że jej budżet również ma granice. Dodatkowe obciążenie może ograniczyć środki pozostające na inwestycje, zwiększenie wynagrodzeń czy budowanie rezerwy finansowej.
Nie każda firma zareaguje tak samo. Nie ma jednak powodu, aby pomijać ten koszt w ocenie projektu.
Wyższa danina solidarnościowa przy niezmienionym progu
Stawka daniny solidarnościowej miałaby wzrosnąć z 4% do 5%, przy pozostawieniu progu 1 mln zł. Danina dotyczy określonych ustawowo dochodów, z uwzględnieniem właściwych odliczeń.
Jeden punkt procentowy może brzmieć niepozornie. W tym przypadku oznacza jednak wzrost stawki o jedną czwartą.
Dla osoby, której podstawa obliczenia daniny po uwzględnieniu progu i odliczeń wynosi 600 tys. zł, należność wzrosłaby z 24 tys. zł do 30 tys. zł. To dodatkowe 6 tys. zł.
Także tutaj warto mówić wprost o podwyżce, zamiast chować ją w opowieści o zmianie parametrów systemu.
Największy problem: planujesz cały rok, a zasady poznajesz pod jego koniec
Według uzasadnienia projektu nowy limit ryczałtu miałby decydować o możliwości korzystania z tej formy już w 2027 roku na podstawie przychodów osiągniętych w 2026 roku.
To szczególnie niepokojący element propozycji.
Przedsiębiorca przez większą część roku podejmował decyzje przy określonym limicie. Przyjmował zamówienia, ustalał ceny i planował sprzedaż. Pod koniec roku dowiaduje się, że prawo do dalszych rozliczeń miałoby zależeć od znacznie niższej granicy.
Nie jest to automatycznie ponowne opodatkowanie wcześniejszych przychodów. Jest to jednak poważne zachwianie przewidywalności.
Państwo wymaga od przedsiębiorcy terminowości i odpowiedzialności. Powinno również zapewniać mu odpowiedni czas na przygotowanie się do zmian. Na ten problem zwrócił uwagę Rzecznik MŚP, proponując rozważenie przesunięcia terminu wejścia przepisów w życie.
Co zrobić, zanim zmiany podatkowe 2027 staną się prawem?
Jeżeli rozliczasz się ryczałtem, warto sprawdzić poziom tegorocznych przychodów i przygotować porównanie dostępnych form opodatkowania na wypadek uchwalenia projektu. Takie obliczenie powinno obejmować podatek, składkę zdrowotną, koszty obsługi księgowej i rzeczywistą rentowność działalności.
W spółkach znaczenie ma również sprawdzenie przynależności do grupy i warunków objęcia wyższą stawką CIT. Sam przychód pojedynczej spółki może nie dawać pełnej odpowiedzi.
Przygotowanie wariantów pomoże ocenić wpływ zmian na płynność finansową firmy. Ostateczne decyzje trzeba jednak oprzeć na uchwalonych przepisach.
Moja największa obawa dotyczy tego, że wprowadzane zmiany podatkowe 2027 ponownie zmuszają przedsiębiorców do szybkiego dostosowania biznesu do radykalnie zmienionych warunków. Ograniczenie ryczałtu o takiej skali zasługuje na znacznie poważniejsze uzasadnienie niż ogólne przekonanie, że firma z większym przychodem może udźwignąć więcej.
Prowadzenie działalności wymaga podejmowania ryzyka. Ryzyko utraty klienta czy wzrostu cen materiałów jest częścią biznesu. Gwałtownie zmieniane reguły podatkowe dokłada do niego państwo — i właśnie za tę część powinno wziąć odpowiedzialność.
Źródła: druk sejmowy nr 3147, tekst po pracach komisji — druk nr 3225 oraz stanowisko Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców. Przykłady liczbowe są własnymi wyliczeniami na podstawie opisanych parametrów projektu.